11 listopada, czyli bieg z medalem na mecie

Dzisiaj 11 listopada, więc z tatkiem trochę pobiegałem i medal piękny na mecie dostałem :) Do kolekcji medali dochodzi kolejny - biegowy!
Jedenasty listopada to u nas dzień, w którym całe miasto wychodzi z domów. Na starcie stają dziadkowie z wnukami, biegacze w biało-czerwonych koszulkach, wózki z maluchami i psy na smyczach. Nikt nikogo nie goni na czas, a na mecie każdy dostaje to samo: medal na wstążce i gorącą herbatę.
Podoba mi się to, że święto można uczcić na tyle różnych sposobów. Można stać pod pomnikiem, można oglądać defiladę w telewizji, a można po prostu pobiegać. Ja wybieram tę ostatnią wersję - i chyba zostanę przy niej na dłużej, bo takie bieganie razem z tłumem sąsiadów ma w sobie coś bardzo fajnego.