Zimowa wyprawa na Śnieżkę z noclegiem w Domu Śląskim

Długość trasy
16 km
Suma podejść
400 m
Sposób
pieszo
Leon lepi bałwana przed zasnutym mgłą obserwatorium na Śnieżce

Hej, to ja, Leon! Ta wyprawa zaczęła się już wczoraj wieczorem: czarnym szlakiem z Karpacza, przez Biały Jar i Kopę, dotarłem na nocleg do Domu Śląskiego. Po drodze miejscami leżał śnieg i trochę popadało, a im wyżej, tym bardziej Karkonosze wyglądały jak z zimowej baśni.

Drogą Jubileuszową na Śnieżkę

Leon we mgle pod budynkami na szczycie Śnieżki

Rano założyłem raczki i ruszyłem niebieskim szlakiem, Drogą Jubileuszową, na Śnieżkę. Kolce chrupały w zmrożonym śniegu przy każdym kroku - super uczucie! Na szczycie pobawiłem się śniegiem, którego koło domu jeszcze nie ma ;) W wyższych partiach gór warunki były trudne: śnieg, wiatr i chmury - zima w Karkonoszach nie żartuje.

Kościółek Wang z Norwegii

Powrót czerwonym szlakiem przez Dom Śląski do Spalonej Strażnicy, a potem niebieskim obok schronisk Strzecha Akademicka (zamknięta) i Samotnia, przez Domek Myśliwski i Polanę, aż do kościółka Wang. Ta drewniana świątynia przypłynęła do Karpacza... z Norwegii! Osiemset lat temu postawili ją norwescy cieśle, potomkowie wikingów, nad górskim jeziorem w miejscowości Vang. Podobno bez ani jednego gwoździa, wszystko trzyma się na drewnianych złączach. A ja jednak jakiś gwoździk wypatrzyłem ;) Pewnie w tych kawałkach, które dorobiono, kiedy w XIX wieku rozebrano kościółek jak wielkie puzzle, przewieziono przez pół Europy i złożono pod Śnieżką. Na nogach ponad 16 km i 400 metrów przewyższenia.