Leon z rękami w górze na koncercie, w tle scena i światła

Hej Ty, który mieszkasz w niebie,
proszę pożycz mi swój grzebień...

31 urodziny Pidżamy Porno! A ja tak po cichu Wam powiem, że na swój pierwszy koncert Pidżamy poszedłem... w brzuchu mojej mamy :) Czyli byłem na koncercie, zanim jeszcze byłem na świecie. Niech ktoś spróbuje pobić taki staż fanowski ;)

U nas w domu ta muzyka leci od zawsze. Jedzie się w góry, a z głośników śpiewa Grabaż. Zna się teksty, zanim się rozumie, o czym one są - a potem powoli okazuje się, że są o tęsknocie, o przyjaźni i o tym, żeby nie dać sobie wmówić, kim się ma być. Całkiem niezłe przygotowanie do życia jak na zespół rockowy z Poznania ;)

Trzydzieści jeden lat to dla zespołu szmat czasu. Pidżama gra dłużej, niż żyją moi rodzice jako dorośli ludzie, i dłużej, niż stoi połowa schronisk, do których chodzę. A na koncercie i tak wszyscy skaczą tak samo, niezależnie od tego, czy przyszli w 1987 roku, czy pierwszy raz w tym roku.

Ja swoje pierwsze koncerty pamiętam już na własne uszy i przyznaję: jest głośno. Ale to taka głośność, po której człowiek wraca do domu zmęczony w dobry sposób, podobnie jak po długim zejściu ze szczytu.