Trzęsacz i latarnia w Niechorzu, czyli kościół, który zabrało morze

Hej, to ja, Leon! Słonko chodzi spać nad Bałtykiem i na Śnieżce równie majestatycznie. Tu i tu jest pięknie, ale przyznam szczerze: te 1602 metry robią swoje i tam czuję się lepiej ;) Niemniej cieplutko pozdrawiam z poziomu zero! A skoro już jestem nad morzem, to prócz taplania się w falach wyruszyłem oczywiście na wyprawę po nadmorskich zakamarkach.
Kościół, który przegrał z morzem

Z Pobierowa pomaszerowałem plażą do wsi Trzęsacz, gdzie stoją ruiny kościoła św. Mikołaja - a właściwie to, co z nich morze zostawiło. I tu ciekawostka, w którą trudno uwierzyć: kościół wybudowano w XIV wieku około 2 kilometrów od brzegu! Przez setki lat morze zabierało metr po metrze lądu, aż dotarło do świątyni i zaczęło ją pochłaniać. Do dziś została jedna, samotna ściana stojąca na klifie. Patrzy się na to i myśli: co jeszcze zdąży zabrać?
Wąskotorówką do latarni

W Trzęsaczu znalazłem kolej wąskotorową i pojechałem nią do Niechorza, gdzie stoi latarnia morska. Trochę schodów w górę - i piękne widoki na całą okolicę: morze po jednej stronie, jeziora i lasy po drugiej. Po obiedzie wróciłem pociągiem do Trzęsacza, a stamtąd znowu plażą na nogach do Pobierowa. Po drodze w Pustkowie dostrzegłem krzyż podobny do tego z Giewontu - góry chodzą za mną nawet nad morzem ;)











