Brązowa odznaka GSS zdobyta!

Hej, to ja, Leon! Taka piękna brązowa odznaka GSS do mnie dotarła :) Żeby ją dostać, przedreptałem Główny Szlak Sudecki ze Świeradowa-Zdroju w okolice Krzeszowa - sześć odcinków, a za mną już Góry Izerskie, Karkonosze i Rudawy Janowickie.
Ale to dopiero początek czerwonej wstęgi przez Sudety! W przyszłym roku wydeptuję srebrną - trzeba dojść w okolice Masywu Śnieżnika. Szlak czeka, nogi w gotowości ;)
Fajne w takiej odznace jest to, że nie dostaje się jej za jeden wyczyn. To sześć osobnych dni, rozłożonych na wiele miesięcy, w bardzo różnej pogodzie. Były odcinki, na których szło się w słońcu przez łąki, i takie, na których widoczność kończyła się kilka metrów przed nosem. Wszystko to składa się w jedną ciągłą linię na mapie, i dopiero patrząc na nią z góry, widać, ile to razem jest.
Główny Szlak Sudecki wymyślono jeszcze przed wojną i biegnie czerwonymi znakami przez prawie całe polskie Sudety. Idzie się nim grzbietami, ale co chwilę schodzi się do miasteczek i wsi, bo Sudety to nie jest jedno pasmo, tylko kilkanaście pasm poustawianych obok siebie. Dlatego ten szlak tak długo się dłuży i tak trudno go skończyć jednym ciągiem.
Odznaka przyszła pocztą w małym pudełeczku i przyznaję: rozpakowywałem ją wolniej niż prezent urodzinowy. Jest ciężka, metalowa i wygląda poważnie. Wisi teraz w domu i przypomina, że srebrna nie przyjdzie sama - trzeba po nią pójść w stronę Śnieżnika.
Wszystkie sześć odcinków, z kilometrami i podejściami, zebrałem w jednym miejscu: Główny Szlak Sudecki na raty.