Leon w kasku na słupku granicznym na szczycie Rysów

Hej, to ja Leon! Rysy po raz drugi, tym razem jako sześciolatek. Pierwszy raz szedłem tędy wcześniej i wtedy szczyt siedział w chmurach, więc tym razem liczyłem na widoki. I tym razem się udało.

Podejście do Popradské Pleso

Nasza przygoda zaczyna się na parkingu Popradské Pleso, skąd ruszamy niebieskim szlakiem do schroniska przy Popradské Pleso. Początkowo mamy mniej więcej cztery i pół kilometra podejścia asfaltem, następnie przy przejściu z asfaltu na ścieżkę dostrzegamy małą budkę, gdzie znajdują się towary przeznaczone do wniesienia do Chaty pod Rysami. Postanowiłem wziąć jeden pakunek z mleczkiem, a jako podziękowanie za pomoc w Chacie otrzymaliśmy pyszną herbatę.

Wędrówka przez las i kosodrzewinę

Szlak niebieski prowadzi nas przez las, gdzie drzewa stają się coraz mniejsze i zmieniają się w kosodrzewinę. Na wyższych partiach gór drzewa znikają, a ich miejsce zajmują wielkie głazy. W końcu zmieniamy szlak na czerwony, który prowadzi na sam szczyt Rysów.

Podziwianie Żabich Stawów

Po drodze mijamy Żabie Stawy - te same, przy których poprzednim razem dowiedziałem się, skąd wzięła się ich nazwa: od skalnej wysepki na Wielkim Żabim Stawie, która kształtem przypominała żabę.

Wspinaczka na Rysy

Następnie dochodzimy do najtrudniejszego fragmentu szlaku - łańcuchów i stalowych klamer. Zakładam uprząż z lonżą i kask, tatko znów wiąże mnie liną do siebie i zaczynam wspinaczkę. Przeszkoda okazuje się nie tak trudna, jak się spodziewałem. Po kilku minutach wspinania się docieram do Chaty pod Rysami, gdzie zatrzymuję się na chwilę na herbatę i odpoczynek.

Ostateczne podejście na szczyt Rysów

Następnie kontynuujemy wędrówkę w kierunku szczytu Rysów, przechodząc przez przełęcz Waga. Po kilku minutach ostrego podejścia stajemy na szczycie, 2499 metrów. Tym razem bez chmur: widać całe Tatry Wysokie, a w dole, jak na dłoni, Morskie Oko po polskiej stronie.

Trasa: Popradské Pleso, zastavka - Popradské Pleso, zastavka | mapa-turystyczna.pl

Podsumowanie

Na liczniku 23 kilometry i 1350 metrów podejść: siedem i pół godziny marszu plus półtorej godziny postojów. Pogoda dopisała od pierwszego do ostatniego kroku, co na Rysach wcale nie jest regułą.

Wszystko, co warto wiedzieć przed wejściem na Rysy z dzieckiem, zebrałem przy pierwszej wyprawie. Z drugiego razu dopisuję tylko kilka rzeczy:

  • Z sześciolatkiem i przy dobrej pogodzie zeszło nam dziewięć godzin, dwie mniej niż rok wcześniej. Postoje robiliśmy tylko przy schronisku nad stawem, w Chacie i na szczycie.
  • Pakunek do Chaty pod Rysami to świetny sposób, żeby dziecko miało na szlaku swoje zadanie. Paczki czekają w budce przy Popradzkim Stawie, a w Chacie za pomoc dostaje się herbatę.
  • Asekuracja zostaje ta sama co za pierwszym razem: uprząż z lonżą, kask i lina do taty, który idzie tuż za dzieckiem.

Jeśli zostaną siły, warto zajrzeć na Tatrzański Cmentarz Symboliczny pod Osterwą. Prowadzi tam żółty szlak od Popradzkiego Stawu, około 45 minut tam i z powrotem. Wśród tablic upamiętniających ludzi, którzy zginęli w górach, jest też tablica Jerzego Kukuczki.

Najbardziej podobał mi się ten pakunek z mleczkiem, który wziąłem na górę do Chaty pod Rysami. Wchodzisz z czymś, co komuś tam jest potrzebne, i nagle nie jesteś już tylko turystą, tylko małym trybikiem w zaopatrzeniu najwyżej położonego schroniska w Tatrach.