Rysy po raz drugi: z pakunkiem do Chaty pod Rysami
- Długość trasy
- 23 km
- Suma podejść
- 1350 m
- Sposób
- pieszo

Hej, to ja Leon! Rysy po raz drugi, tym razem jako sześciolatek. Pierwszy raz szedłem tędy wcześniej i wtedy szczyt siedział w chmurach, więc tym razem liczyłem na widoki. I tym razem się udało.
Podejście do Popradské Pleso
Nasza przygoda zaczyna się na parkingu Popradské Pleso, skąd ruszamy niebieskim szlakiem do schroniska przy Popradské Pleso. Początkowo mamy mniej więcej cztery i pół kilometra podejścia asfaltem, następnie przy przejściu z asfaltu na ścieżkę dostrzegamy małą budkę, gdzie znajdują się towary przeznaczone do wniesienia do Chaty pod Rysami. Postanowiłem wziąć jeden pakunek z mleczkiem, a jako podziękowanie za pomoc w Chacie otrzymaliśmy pyszną herbatę.
Wędrówka przez las i kosodrzewinę
Szlak niebieski prowadzi nas przez las, gdzie drzewa stają się coraz mniejsze i zmieniają się w kosodrzewinę. Na wyższych partiach gór drzewa znikają, a ich miejsce zajmują wielkie głazy. W końcu zmieniamy szlak na czerwony, który prowadzi na sam szczyt Rysów.
Podziwianie Żabich Stawów
Po drodze mijamy Żabie Stawy - te same, przy których poprzednim razem dowiedziałem się, skąd wzięła się ich nazwa: od skalnej wysepki na Wielkim Żabim Stawie, która kształtem przypominała żabę.
Wspinaczka na Rysy
Następnie dochodzimy do najtrudniejszego fragmentu szlaku - łańcuchów i stalowych klamer. Zakładam uprząż z lonżą i kask, tatko znów wiąże mnie liną do siebie i zaczynam wspinaczkę. Przeszkoda okazuje się nie tak trudna, jak się spodziewałem. Po kilku minutach wspinania się docieram do Chaty pod Rysami, gdzie zatrzymuję się na chwilę na herbatę i odpoczynek.
Ostateczne podejście na szczyt Rysów
Następnie kontynuujemy wędrówkę w kierunku szczytu Rysów, przechodząc przez przełęcz Waga. Po kilku minutach ostrego podejścia stajemy na szczycie, 2499 metrów. Tym razem bez chmur: widać całe Tatry Wysokie, a w dole, jak na dłoni, Morskie Oko po polskiej stronie.
Podsumowanie
Na liczniku 23 kilometry i 1350 metrów podejść: siedem i pół godziny marszu plus półtorej godziny postojów. Pogoda dopisała od pierwszego do ostatniego kroku, co na Rysach wcale nie jest regułą.
Wszystko, co warto wiedzieć przed wejściem na Rysy z dzieckiem, zebrałem przy pierwszej wyprawie. Z drugiego razu dopisuję tylko kilka rzeczy:
- Z sześciolatkiem i przy dobrej pogodzie zeszło nam dziewięć godzin, dwie mniej niż rok wcześniej. Postoje robiliśmy tylko przy schronisku nad stawem, w Chacie i na szczycie.
- Pakunek do Chaty pod Rysami to świetny sposób, żeby dziecko miało na szlaku swoje zadanie. Paczki czekają w budce przy Popradzkim Stawie, a w Chacie za pomoc dostaje się herbatę.
- Asekuracja zostaje ta sama co za pierwszym razem: uprząż z lonżą, kask i lina do taty, który idzie tuż za dzieckiem.
Jeśli zostaną siły, warto zajrzeć na Tatrzański Cmentarz Symboliczny pod Osterwą. Prowadzi tam żółty szlak od Popradzkiego Stawu, około 45 minut tam i z powrotem. Wśród tablic upamiętniających ludzi, którzy zginęli w górach, jest też tablica Jerzego Kukuczki.
Najbardziej podobał mi się ten pakunek z mleczkiem, który wziąłem na górę do Chaty pod Rysami. Wchodzisz z czymś, co komuś tam jest potrzebne, i nagle nie jesteś już tylko turystą, tylko małym trybikiem w zaopatrzeniu najwyżej położonego schroniska w Tatrach.