Rowerem do Chatki Górzystów, czyli wyprawa z Igą

Kamienna kaplica, przed nią Leon na rowerze

Hej, to ja, Leon! Obiecałem kiedyś, że wrócę w Góry Izerskie na rowerku - i słowa dotrzymałem! Dzisiejsza rowerowa wyprawa zaczęła się i skończyła w Jakuszycach, a po drodze odwiedziłem dwa schroniska: Orle i Chatkę Górzystów na Hali Izerskiej.

Leon gra w piłkę na łące przed Chatką Górzystów na Hali Izerskiej

Najlepsze w tej wyprawie było towarzystwo - jechała ze mną koleżanka Iga! A na Hali Izerskiej, zamiast tylko odpoczywać, rozegraliśmy mecz piłki na najwyżej położonym boisku, na jakim grałem ;) Izerskie szlaki rowerowe są naprawdę super - szerokie, równe i z widokami.

Góry Izerskie są stworzone dla roweru

Góry Izerskie są dla roweru wręcz stworzone. Zamiast stromych podejść jak w Karkonoszach mamy tu szerokie asfaltowe i szutrowe drogi biegnące po płaskiej wierzchowinie, między torfowiskami i kępami kosówki. Podjazd z Jakuszyc daje trochę popalić na starcie, a potem jedzie się już prawie jak po stole.

Chatka Górzystów, do której nie dojedzie samochód

Chatka Górzystów stoi na Hali Izerskiej zupełnie sama, kilkanaście kilometrów od najbliższej wsi. Kiedyś była tu cała osada leśników i szklarzy, ale zostało z niej praktycznie nic. Dziś do schroniska nie dojedzie się samochodem i chyba właśnie dlatego jest w nim tak dobrze: wszyscy, których się tam spotyka, przyjechali na kołach albo przyszli pieszo.

Mecz na najwyżej położonym boisku

A mecz na Hali Izerskiej to była zupełna improwizacja. Bramki umowne, boisko nierówne, trawa po kostki, a piłka co chwilę uciekała w stronę torfowiska. Wynik dawno wyleciał mi z głowy, za to doskonale pamiętam, że graliśmy w miejscu, gdzie dookoła nie było widać ani jednego domu.