Wieczorny bieg z tatkiem
- Długość trasy
- 5 km
- Sposób
- biegiem

Dzisiaj patrzę - tatko się gdzieś szykuje, więc pytam:
- Tatko, idziesz biegać?
- Tak, idę.
- Na długo idziesz?
- Gdzieś na godzinkę.
- Mogę z Tobą?
- Jak chcesz, to chodź.
I tak przebiegłem ponad 5 km w 43 minuty. Do parku i z powrotem ;)
Grudniowy wieczór, latarnie, mokry asfalt i para lecąca z ust. Zupełnie inne bieganie niż w górach: nie ma widoków, nie ma szczytu na końcu, jest tylko rytm kroków i oddech. A jednak podobało mi się co najmniej tak samo.
Najciekawsze jest to, jak łatwo się to stało. Nie było żadnego planu ani zapisów na zawody - po prostu zapytałem, czy mogę iść, i poszedłem. Chyba na tym polega cała tajemnica: żeby coś zacząć, wystarczy raz nie zostać w domu. A skoro dziś wyszło pięć kilometrów bez przygotowania, to gdzieś tam z tyłu głowy zaczyna kiełkować myśl o prawdziwych zawodach ;)