Wieża książęca w Siedlęcinie i malowidła o Lancelocie

Hej, to ja, Leon! Dzisiaj pogoda była kiepska, ale co z tego - deszcz i tak nie wygra z ciekawością ;) Wyruszyłem z Jeleniej Góry do Siedlęcina, gdzie stoi wieża książęca ze słynnymi malowidłami. Podobno bardzo, bardzo starymi - i jak się okazało, to prawda.
Przełomem Bobru do Perły Zachodu

Droga wiodła moimi ulubionymi ścieżkami: najpierw Perła Zachodu nad Jeziorem Modrym, potem Cudowne Źródełko - tym razem z nowymi tablicami informacyjnymi, więc dowiedziałem się o nim znacznie więcej niż przy poprzednich wizytach. Na szlaku topniejący śnieg, pod nogami chlupało, ale humor dopisywał.
Rycerz Lancelot na ścianie

A w wieży czekała prawdziwa sensacja. Na ścianie wielkiej sali zachowały się malowidła sprzed prawie 700 lat, przedstawiające przygody rycerza Lancelota z Okrągłego Stołu króla Artura! To jedyne takie malowidła na świecie zachowane w oryginalnym miejscu, dla którego je namalowano. Pomyślcie: rycerskie opowieści, które pół Europy znało tylko z pieśni wędrownych trubadurów, ktoś kazał namalować na ścianie w Siedlęcinie - kilka kilometrów od mojego domu! Co ciekawe, malowidła nigdy nie zostały dokończone, a do dziś nie wiadomo dlaczego. Może fundator zmarł, może zabrakło pieniędzy... zagadka trwa.
Powrót do Jeleniej Góry wzdłuż Bobru. Na koniec odwiedziłem jeszcze Muzeum Karkonoskie, gdzie jest sporo fajnych szklanych rzeczy do obejrzenia - a że nasz region słynie ze szkła od stuleci, było na co popatrzeć. Dzień pochmurny, ale pełen skarbów!




