Wieczorna wyprawa na Perłę Zachodu i spotkanie z zaskrońcem

Hej, to ja, Leon! Wieczorem Borowy Jar zmienia się nie do poznania: słońce wisi nisko nad wodą, cienie robią się długie, a las cichnie tak, że słychać każdy szelest. Właśnie w taką porę ruszyłem dziś na Perłę Zachodu. Po drodze oczywiście źródełko z zimną, orzeźwiającą wodą - obowiązkowy przystanek ;)

I właśnie ten wieczorny szelest zdradził mi mieszkańca zarośli: zaskrońca! Dawniej wierzono, że wąż strzegący domu albo źródła przynosi szczęście - może więc ten pilnował właśnie mojego źródełka? Niestety nie zdążyłem go o to zapytać, bo uciekł na mój widok. Chyba jestem dla niego zbyt dużym wielkoludem!
Wracałem już o zmierzchu, a Perła Zachodu żegnała mnie światłami odbitymi w Jeziorze Modrym. Wieczorne wyprawy mają swój czar.




