Czorsztyn i statek, który ma koła

Hej, to ja, Leon! Trzeci dzień w Pieninach i trzeci zupełnie inny pomysł na te same góry. Pierwszego dnia podchodziłem pod Trzy Korony, drugiego płynąłem Dunajcem w kajaku, a dziś idę nad Jezioro Czorsztyńskie - do zamku, który stoi nad wodą, i na statek, który zamiast śruby ma koła.

Dziesięć kilometrów do zamku

Leon na łące, w dole Jezioro Czorsztyńskie

Wyszliśmy z tego samego parkingu w Sromowcach Niżnych, z którego dwa dni wcześniej zaczynałem wyprawę pod Trzy Korony. Tym razem jednak szlak poprowadził nas w przeciwną stronę: grzbietami nad doliną, przez łąki i lasy, w kierunku zachodnim.

Trasa okazała się dłuższa, niż się spodziewałem - dziesięć kilometrów w jedną stronę, z podejściami dającymi w sumie ponad czterysta metrów w górę. Ale za to jaka droga! Po drodze co chwilę otwierały się widoki na jezioro leżące w dole, coraz bliżej i coraz większe. Woda z góry jest turkusowa i wygląda jak wlana w dolinę z ogromnego dzbanka.

Ruiny nad wodą

Leon na murach zamku Czorsztyn, w tle Jezioro Czorsztyńskie

Zamek Czorsztyn stoi na skalistym wzgórzu tuż nad brzegiem. To ruina, ale taka, po której da się chodzić: zachowane mury, odbudowane schody, tarasy widokowe. Z góry widać całe jezioro, zaporę i - dokładnie naprzeciwko, po drugiej stronie wody - drugi zamek: Niedzicę. Dwie warownie patrzą na siebie przez taflę jeziora, choć kiedyś patrzyły na siebie przez dolinę Dunajca, bo jeziora jeszcze nie było.

Drewniana dłubanka wystawiona w zamkowej izbie

W jednej z zamkowych izb stoi coś, przy czym zatrzymałem się na dłużej: prawdziwa dłubanka, czyli łódź wydrążona z jednego pnia. Takimi łodziami pływano tu po Dunajcu setki lat temu. Po wczorajszym dniu w kajaku patrzyłem na nią zupełnie inaczej - moja plastikowa łódka nagle wydała mi się bardzo, bardzo nowoczesna ;)

Zamek Czorsztyn widziany od strony jeziora

Zszedłem potem nad samą wodę i obejrzałem zamek jeszcze raz, tym razem z dołu. Stąd widać najlepiej, jak sprytnie go postawiono: mury wyrastają wprost ze skały, a skała wprost z jeziora. Kiedyś strzegł granicy i drogi handlowej na Węgry - dziś strzeże już tylko widoku.

Duch z biletem

Żółty znak ostrzegawczy z duchem i napisem: dalej zapraszamy tylko z biletami

Przy wejściu na teren zamku stoi tabliczka, która rozbawiła mnie najbardziej ze wszystkiego tego dnia: żółty trójkąt ostrzegawczy jak przy drodze, a w środku duch ciągnący za sobą kulę u nogi. Pod spodem napis: „Dalej zapraszamy tylko z biletami”.

Zamki w tej okolicy naprawdę mają swoje duchy. Najsłynniejszy z nich mieszka w Niedzicy naprzeciwko: to Biała Dama, według legendy inkaska księżniczka Umina, przywieziona tu z dalekiego Peru. Opowieść mówi, że wraz z nią trafił do Niedzicy skarb Inków i zapisany na sznurkach dokument, który wskazywał miejsce jego ukrycia. Skarbu nigdy nie znaleziono - a Biała Dama do dziś podobno chodzi po zamkowych korytarzach. Sądząc po tabliczce, tutejsze duchy też muszą mieć bilet ;)

Statek, który ma koła

Brzeg Jeziora Czorsztyńskiego z pomostem

A potem przyszła pora na główną atrakcję. Z przystani pod zamkiem pływa na drugi brzeg, do Niedzicy, statek „Dunajec” - i to nie jest zwykły statek. Po obu jego burtach obracają się wielkie koła łopatkowe, dokładnie takie, jakie pamiętam z rysunków parowców na Missisipi. Zamiast śruby pod dnem ma dwa czerwone koła, które biją łopatkami o wodę i tak popychają go naprzód.

Wszedłem na pokład i przez cały rejs stałem przy burcie, patrząc na to koło. Kręci się wolno i dostojnie, woda spływa z łopat, a cały statek posuwa się do przodu w rytm chlupotu - zupełnie inaczej niż silnik motorówki, który po prostu warczy. Przepłynięcie jeziora zajmuje kilkanaście minut, a przez ten czas oba zamki - Czorsztyn za plecami i Niedzica z przodu - widać naraz.

Koło łopatkowe w akcji - tak „Dunajec” płynie przez Jezioro Czorsztyńskie
Bocznokołowiec Dunajec przy przystani na Jeziorze Czorsztyńskim

Z brzegu statek wygląda jeszcze lepiej: biało-zielony kadłub, kolorowe chorągiewki nad pokładem, pomarańczowe kamizelki poukładane w rzędach i to wielkie czerwone koło na burcie. Wygląda, jakby przypłynął tu wprost z dziewiętnastego wieku i pomylił rzekę o kilka tysięcy kilometrów.

Powrót tą samą ścieżką

Powrót wyglądał prosto: tą samą drogą, którą przyszedłem. Wiem, że niektórzy nie lubią wracać po własnych śladach - ale ja mam na to inny pogląd. Ta sama ścieżka o innej porze dnia to nie jest ta sama ścieżka. Rano szedłem pod słońce i widziałem jezioro w oddali; wracając, miałem słońce za plecami, a woda w dole zmieniła kolor z turkusowego na złoty. Do tego nogi wiedziały już, gdzie są podejścia, więc szło się szybciej.

Trasa

Ze Sromowiec Niżnych do zamku Czorsztyn: 10,3 km i 405 metrów sumy podejść w jedną stronę, między 461 a 810 metrem nad poziomem morza. Powrót tą samą drogą, czyli w sumie ponad dwadzieścia kilometrów - plus rejs przez jezioro w środku dnia. Ślad drogi w jedną stronę znajdziecie na mapie poniżej.

Trasa: ze Sromowiec Niżnych do zamku Czorsztyn (powrót tą samą drogą) (przewijaj z Ctrl, żeby przybliżyć)