Połonina Caryńska, czyli ostro w górę i ostro w dół

Hej, to ja, Leon! Moje Bieszczady... to dlatego mam ciągle upaćkaną buźkę ;) Bo w Bieszczadach rosną jagody, jeżyny i maliny, a ja jestem tylko człowiekiem! Dzisiaj wyprawa na Połoninę Caryńską - drugą po Wetlińskiej najsłynniejszą połoninę tych gór.
W górę, w dół i znowu w górę

Busem dostałem się do punktu Widełki, skąd niebieskim szlakiem poszedłem w górę... ostro w górę! Bieszczadzkie podejścia nie bawią się w serpentyny - one po prostu idą prosto pod górę. Gdy byłem już prawie na 1000 metrach, zmieniłem szlak na zielony, którym tym razem ostro w DÓŁ dostałem się do schroniska Koliba. Chwila odpoczynku i znowu zielonym pod górę, na samą Połoninę Caryńską. Nogi miały dziś ciekawy dzień ;)

Potem czerwonym Głównym Szlakiem Beskidzkim podryptałem na zachód, na najwyższy punkt połoniny - Kruhly Wierch. Stamtąd już tylko GSB na wschód, gdzieniegdzie bardzo ostro w dół, z powrotem do Ustrzyk Górnych. Pogoda dzisiaj petarda! Na nogach 16 km i przewyższenie równo 1000 metrów.











