Ja, rower i las: single tracki wokół Ostrzycy Proboszczowickiej

Hej, to ja, Leon! Ja, rower i las, czyli single tracki wokół Ostrzycy Proboszczowickiej. Piękne trasy przez las, 20 kilometrów wykręcone!

Ostrzyca to prawdziwa perła Krainy Wygasłych Wulkanów - stromy stożek widoczny z daleka, nazywany „śląską Fudżijamą”. To pozostałość po kominie wulkanicznym sprzed milionów lat: miękkie skały wokół zostały zniszczone przez erozję, a twarda lawa w środku przetrwała i sterczy dziś nad okolicą. Krążąc wokół niej na rowerze, cały czas miałem ją nad sobą jak drogowskaz.
Single track to wąska ścieżka na szerokość jednego roweru, wijąca się między drzewami. Nie da się na niej jechać obok kogoś ani łatwo wyprzedzać, więc jedzie się gęsiego i po prostu płynie za trasą. Zakręty są przechylone do środka, więc rower sam wchodzi w łuk, a jedynym zadaniem kierowcy jest patrzeć dalej niż na przednie koło.
Trasy wokół Ostrzycy prowadzą przez las bukowy, w którym nawet w środku upalnego sierpnia jest chłodno. Podłoże jest miękkie od liści, a korzenie co chwilę podrzucają kołem. Po dwudziestu kilometrach ręce bolą bardziej niż nogi, bo to one przez cały czas amortyzują to podskakiwanie.
Kraina Wygasłych Wulkanów w ogóle świetnie nadaje się na rower. Wzniesienia są krótkie, ale strome, i jest ich mnóstwo, a między nimi ciągną się pola i lasy. Co chwilę zza drzew wyskakuje kolejny stożek dawnego wulkanu i trudno uwierzyć, że ten spokojny krajobraz kiedyś parował i buchał lawą.





