Wieczór na Olbrzymach - podjazd leśną ścieżką

Hej, to ja, Leon! Dzisiaj wieczór spędziłem na Olbrzymach... Poświst... Błotnik... Czart... Utopiec... Fajne nazwy, a jeszcze lepsze trasy! 15 kilometrów wykręcone ;)

Każda trasa w tej sieci nosi imię jakiegoś stworzenia ze słowiańskich wierzeń: Poświst to duch wiatru, Utopiec mieszka w wodzie i wciąga nieostrożnych, a Czart... cóż, Czart to Czart ;) Jadąc wieczorem przez ciemniejący las, łatwo uwierzyć, że wszystkie te postacie zaglądają zza drzew i sprawdzają, kto tu tak hałasuje na kołach.

Wieczorna jazda po lesie ma w sobie coś, czego nie da się powtórzyć w środku dnia. Słońce stoi już nisko, wpada między pnie płaskimi pasami i co chwilę oślepia na zakręcie. Robi się chłodniej, las cichnie, a jedynym dźwiękiem jest szum opon po ubitej ziemi i własny oddech.

Piętnaście kilometrów po singlach męczy zupełnie inaczej niż piętnaście kilometrów po asfalcie. Tu nie ma odcinka, na którym można odpocząć: albo pchasz pod górę, albo zjeżdżasz i cały czas pracujesz rękami. Za to nuda nie wchodzi w grę ani na chwilę.

Fajne jest też to, że każda trasa ma inny charakter, tak jak inne jest stworzenie, po którym ją nazwano. Jedna wije się łagodnie i płynie, druga wrzuca w korzenie i kamienie, a jeszcze inna zjeżdża tak stromo, że hamulce grzeją się do końca. Zawsze można sobie dobrać, na co ma się tego dnia ochotę.

Odjazd w stronę lasu - kilka klatek z podjazdu
Wieczorny zjazd na Olbrzymach