Pierwszy śnieg w Górach Olbrzymich: zamarznięte stawki i wał fenowy

Hej, to ja, Leon! Listopad w Kotlinie Jeleniogórskiej wygląda tak: mokro, szaro, liście pod nogami i ani śladu zimy. Ale ja wiem, gdzie jej szukać ;) Bo zima co roku przychodzi do nas od góry - najpierw osiada na grzbietach, a dopiero po tygodniach schodzi do dolin. Chwilowo zatrzymała się w wyższych partiach Gór Olbrzymich, czyli moich Karkonoszy.
Śnieżek lepszy niż lody
Trzeba się więc trochę nadreptać, żeby polizać świeżutki śnieżek. Kilkaset metrów podejścia i nagle: pierwsze białe płaty w zagłębieniach, potem szron na trawach, aż w końcu cała ścieżka przykryta cieniutką warstwą puchu, po którym skrzypią buty. I wiecie co? Opłaca się! Bo świeży, górski śnieg jest zdecydowanie lepszy niż lody z zamrażarki sklepowej. Nie ma w nim nic oprócz zimna i powietrza - a smakuje jak nagroda za całe podejście.
Zamarznięte Śnieżne Stawki

Zajrzałem też do Śnieżnych Stawków na dnie Śnieżnych Kotłów - i dzisiaj naprawdę zasłużyły na swoją nazwę: śnieżne i zamarznięte! Półtora roku temu siedziałem tu na kamyku w czerwcowym słońcu, słuchając ptaków, a woda w stawkach mieniła się na niebiesko. Dziś wszystko skute lodem i ciche jak w zamrażarce. Ta sama miejscówka, a jakby zupełnie inny świat.
Te stawki są zresztą wyjątkowe: nie zasila ich żaden potok, tylko deszcz i topniejący śnieg. Zimą, gdy opady zamieniają się w śnieg, a lód zamyka je od góry, cały ten mikroskopijny świat po prostu zasypia - i czeka na wiosnę.
Wał fenowy nad głową
Nad grzbietem wisiał tego dnia wał fenowy - długa, gruba chmura leżąca wzdłuż całych Karkonoszy jak wielka poduszka. Wygląda groźnie i pięknie zarazem: po jednej stronie gór pada i wieje halny, po drugiej robi się ciepło i sucho. A tu, w kotle pod nią, cisza i spokój. Wiatr szumiał gdzieś wysoko nad krawędzią, a na dole nawet gałązka się nie ruszała. Takie kontrasty można spotkać chyba tylko w górach: kilkadziesiąt metrów wyżej wichura, a tutaj cisza jak makiem zasiał.
Listopad to świetny czas na takie wyprawy: turystów niewielu, szlaki puste, a zima dopiero się skrada. Można ją spotkać w połowie drogi - jeszcze zanim przyjdzie do nas na dobre.