Góry Stołowe: Tajemnica Czaszki i dno dawnego morza

Cześć, tu Leon! Góry Stołowe to jedyne w Polsce góry płytowe: zamiast szczytów mają płaskie stoły, a zamiast grani labirynty skalnych bloków. Najdziwniejszy z nich patrzy na człowieka dwoma oczodołami i nazywa się Skalna Czaszka. Ale po kolei.
Jak powstały Góry Stołowe?
Góry Stołowe, stanowiące unikalne piękno na skalę światową, są fascynującym przykładem sił działających w naturze. Ich historia zaczęła się blisko sto milionów lat temu na dnie płytkiego morza. Piasek, stopniowo osiadający na dnie, tworzył coraz grubsze warstwy. Z upływem czasu, proces skamienienia przekształcił te warstwy w piaskowiec - surowiec o twardości niepodważalnej, ale jednocześnie wyjątkowo podatny na erozję.
W twardniejącym osadzie zostawały przy tym uwięzione pęcherze gazu, trochę jak bąble w gęstym sosie, który zastyga. Miliony lat później erozja zaczęła je otwierać i tak w skałach pojawiły się okrągłe dziury, dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych detali tych gór.
Po skamienieniu piasku, na arenę weszły potężne siły geologiczne. To one, wywierając niewyobrażalną presję, wyniosły te formacje z dna oceanu, kreując tym samym obecne Góry Stołowe. W kolejnych milionach lat, niszcząca moc wody, wiatru i lodu stopniowo rzeźbiła te skały, przekształcając je w unikalne formacje, które możemy podziwiać dzisiaj.
Dlatego chodzenie po Górach Stołowych to dosłownie spacer po dawnym dnie morza, tyle że wyniesionym na wysokość kilkuset metrów i pociętym przez wodę, wiatr i mróz na stoły, bramy i szczeliny.
Tajemnica Czaszki
„Czaszka” to pierwszy punkt naszej wyprawy po Górach Stołowych. Nazwa pochodzi od dwóch „oczodołów”. Są to okrągłe przestrzenie w skale. Powstały one z kulek metanu uwięzionych w piasku. Te oczodoły, czyli puste przestrzenie, były kiedyś pod wodą, ale teraz są częścią Gór Stołowych i dostępne do zwiedzania. Czaszka była odkryta już dawno, jednak to dopiero w 2021 roku Park Narodowy Gór Stołowych udostępnił ją do zwiedzania. Warto tu zaznaczyć, że wstęp jest bezpłatny.

Przez Skały Puchacza do Białych Skał
Od Czaszki poszliśmy niebieskim szlakiem do Skał Puchacza. To grupa piaskowcowych bloków ustawionych na krawędzi płyty, więc z jednej strony ma się skałę pod ręką, a z drugiej otwartą przestrzeń i widok het, po horyzont.
Warto się tu zatrzymać dłużej, bo skały wyglądają inaczej z każdego kroku: raz jak mur, raz jak stos poduszek, a raz jak coś, co zaraz się przewróci.
Po Skałach Puchacza, nasza trasa nabiera nowych barw. Zmieniamy szlak, przechodząc fragmentem zielonego i niebieskiego, aż w końcu docieramy do szlaku żółtego. Ten szlak prowadzi do Białych Skał, Bagiennej i Zielonego Króla. Białe Skały są najciekawsze: to wąskie korytarze między jasnymi ścianami, którymi idzie się jak ulicą w kamiennym mieście.
Podmorskie kanały i Wisząca Skała
Następnym punktem naszej wyprawy są Geoatrakcje gór stołowych: „Podmorskie kanały” i „Wisząca Skała”. To niezwykłe miejsca, które pokazują, jak niezwykłe i różnorodne mogą być formacje skalne. „Podmorskie kanały” to system kanałów w skale, które powstały miliony lat temu na dnie morza, a „Wisząca Skała” to gigantyczny blok piaskowca, który wydaje się wisieć w powietrzu.
Fort Karola: finał naszej wyprawy
Nasza wyprawa kończy się na Fortu Karola. To miejsce pełne jest historii i tajemnic, a widok na okolicę z wieży obserwacyjnej jest naprawdę niesamowity.
Co zostaje w głowie
Z całej trasy najbardziej zapamiętałem samą Czaszkę. Nie dlatego, że jest wielka, bo nie jest, tylko dlatego, że te dwa oczodoły naprawdę wyglądają jak twarz i trudno przestać na nie patrzeć.
A najlepsze jest to, że wszystko, co tego dnia oglądałem, powstało pod wodą: kanały wyżłobione przez morskie prądy, bąble gazu zamienione w oczodoły, warstwy piasku ułożone jedna na drugiej. Chodziłem po dnie morza i ani razu nie zamoczyłem butów.
Sama Skalna Czaszka jest zresztą świeżą atrakcją: leży poza szlakiem i dopiero w czerwcu 2021 roku park narodowy poprowadził do niej krótkie, bezpieczne zejście. Wcześniej wiedzieli o niej głównie miejscowi.