GSB odcinek 2: wschód słońca na Stożku i trójstyk granic

Wschód słońca nad Beskidami widziany ze Stożka

Hej, to ja, Leon! Kto rano wstaje, ten wschód słońca ze Schroniska na Stożku ogląda :) Obudziłem się przed świtem i wyszedłem przed schronisko - a tam niebo najpierw różowe, potem złote, a Beskidy wynurzały się z porannych mgieł grzbiet za grzbietem. Piękna pogoda się zapowiadała, więc życzenie miłego dnia i wspaniałych wędrówek wysłałem w świat prosto ze szczytu ;)

Granią przez Beskid Śląski

Leon ogląda wschód słońca nad grzbietami Beskidów sprzed Schroniska na Stożku

Po śniadaniu w schronisku ruszyłem dalej czerwonym szlakiem. Marsz granią to czysta przyjemność: ścieżka faluje w górę i w dół, las raz się otwiera na widoki, raz zamyka w zielony tunel, a po drodze mijają mnie pojedynczy wędrowcy z wielkimi plecakami - tacy, co to pewnie idą cały GSB na raz. Kiedyś i ja tak przejdę, ale na razie wolę na raty - więcej się wtedy widzi ;)

Jedną nogą w Polsce, drugą w Czechach... a siedzę na Słowacji

Leon na ławce przed drewnianym Schroniskiem na Stożku

A potem dotarłem do miejsca wyjątkowego: w Beskidach jest punkt, gdzie stykają się granice trzech państw - Polski, Czech i Słowacji! Na trójstyku stoi malutki, szpiczasty słupek graniczny. Usiadłem na nim i... w jednym czasie byłem w trzech państwach naraz :) Ciekawe uczucie! To już mój drugi trójstyk - wiosną odwiedziłem ten z Niemcami koło Żytawy. Okolica trochę zaniedbana: mostek podobno planowany od dwóch lat, a mostku jak nie było, tak nie ma. Ale i tak warto tu wpaść - gdzie indziej można posiedzieć w trzech krajach jednocześnie?

Wieczorem czekała mnie jeszcze przesiadka w zupełnie inne góry - ale o tym w kolejnym wpisie, bo za oknem noclegu widzę już Wielką Krokiew... ;)