GSS odcinek 3: Dom Śląski - Mysłakowice, czyli z gór do pomnika szlaku

Hej, to ja, Leon! Trzeci dzień na Głównym Szlaku Sudeckim. Po śniadaniu w Strzesze Akademickiej wróciłem niebieskim szlakiem na Równię pod Śnieżką, pod Dom Śląski - sama Śnieżka o tej porze siedziała cała w chmurach, jakby jeszcze spała. Stąd czerwonym w dół, przez Kocioł Łomniczki, ścieżką ułożoną z kamieni. Po drodze Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór - chwilę tam posiedziałem w ciszy, bo są miejsca, obok których nie wolno po prostu przejść.

Ze schroniska nad Łomniczką szutrówką do samego Karpacza, a potem asfaltem przez miasto. W okolicach małego parku minąłem tron Ducha Gór - siedzenie w sam raz dla władcy Karkonoszy (i dla zmęczonego turysty ;)). Za miastem las, Zapora na Łomnicy i obejście dookoła Karpatki między skałami. Na polanie przy kapliczce św. Anny zszedłem na chwilę żółtym szlakiem do samej kapliczki - z tamtejszego źródełka napełniłem swój bukłak. Dawniej wierzono, że woda z takich źródeł przy kapliczkach ma szczególną moc - moim zdaniem miała: smakowała po drodze wybornie!

Trawersem Grabowca dotarłem w okolice Głębocka, mijając ruiny dawnego prewentorium, a potem asfaltem do Mysłakowic. I tu miła niespodzianka na koniec: przy szlaku stoi pomnik Głównego Szlaku Sudeckiego imienia dr. Mieczysława Orłowicza - jeszcze ze starą długością i starym miastem docelowym :) Autobus miałem za kilka godzin, więc pobiegłem do Siedliska Pstrąga, gdzie akurat otworzyli Skoczlandię - super zabawa na zakończenie wyprawy! Na nogach 25 km i, mimo prawie ciągłego schodzenia, niemal 500 metrów przewyższenia.


























