Kasprowy Wierch i Giewont, czyli grań ponad Zakopanem

Hej, to ja, Leon! Dziś wyprawa w Tatry - start i meta na campingu w Zakopanem. Trasa wiodła przez Kuźnice zielonym szlakiem na Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.). Po drodze machałem ludziom w gondoli, ale chyba byli tak zmęczeni jazdą, że nie odmachali ;/

Z Kasprowego ruszyłem czerwonym szlakiem granią na Kondracką Kopę (2004 m n.p.m.) - po drodze Przedni Wierch Goryczkowy, Goryczkowa Przełęcz Świńska, Goryczkowa Czuba, Suche Czuby i Suchy Wierch Kondracki. Piękny, miejscami trudny szlak, a cały czas przede mną rósł Giewont. Górale mówią, że to Śpiący Rycerz: leży na wznak z twarzą ku niebu i śpi od wieków, a obudzi się dopiero wtedy, gdy Polska znajdzie się w wielkiej potrzebie. Patrzyłem na niego z grani i pomyślałem: skoro śpi... to grzech go nie odwiedzić na palcach ;)

I tak z Kondrackiej Kopy, żółtym i niebieskim szlakiem przez Przełęcz Kondracką, wszedłem na Giewont (1895 m n.p.m.)! Podejście i zejście trudne - rękawiczki bardzo się przydały do wspinaczki po łańcuchach. Giewontu w planach w ogóle nie było, ale przy tak małej liczbie turystów na szlaku po prostu nie mogłem odmówić. Powrót przez Halę Kondratową, Kalatówki i Kuźnice. Na nogach 24 km, suma podejść ponad 1600 metrów. Rycerz się nie obudził - śpij spokojnie, ja tylko przechodziłem ;)






















