Morskie Oko i Dolina Pięciu Stawów Polskich

Hej, to ja, Leon! Dziś wyprawa nad najsłynniejsze jezioro w Polsce. Start w Palenicy Białczańskiej. Po drodze na Morskie Oko widziałem zmęczone koniki ciągnące jeszcze bardziej zmęczonych odpoczynkiem, całkiem sprawnych pseudoturystów ;/ Przed jeziorem dwie atrakcje: huczące Wodogrzmoty Mickiewicza i Schronisko w Dolinie Roztoki - bardzo przytulne miejsce... cisza... spokój... aż chciałoby się zostać na zawsze.

Nad Morskim Okiem tłumy, ale widok na Rysy przepiękny! Wiecie, skąd ta dziwna nazwa jeziora? Dawni górale wierzyli, że jest ono tak głębokie, że na dnie łączy się podziemnym przejściem z samym morzem - stąd „Morskie Oko”. Opowiadano nawet, że po wielkich sztormach fale wyrzucały tu na brzeg szczątki morskich okrętów! Dziś wiemy, że to legenda... ale patrząc w tę ciemnozieloną toń, można zrozumieć, skąd się wzięła.
Po odpoczynku ruszyłem górską ścieżką przez Świstową Czubę (1763 m n.p.m.) - w oddali błyszczał Czarny Staw pod Rysami - do Doliny Pięciu Stawów Polskich. A tu zupełnie inny świat: cisza, przestrzeń i ani jednego konika. Odpocząłem, zjadłem pyszny obiadek w schronisku i poszedłem podziwiać Wodospad Siklawę. Zaczął padać deszczyk, więc na zejściu wzdłuż potoku musiałem uważać na śliskie kamienie. Na nogach ponad 21 km i 1100 metrów przewyższenia.



























