Wszystkich Świętych 2020: pięć zapomnianych cmentarzy

Leon przy tablicach i zniczach Symbolicznego Cmentarza Ofiar Gór w Kotle Łomniczki

Hej, to ja, Leon! Dzisiaj Wszystkich Świętych - i chociaż w tym roku ktoś pozamykał nam cmentarze, ja znam takie, które są otwarte i rzadko odwiedzane. Właśnie tam zaniosły mnie dziś nogi. Wyszła z tego wyprawa przez pięć miejsc pamięci, z których każde ma swoją historię.

Ofiary gór i lawiny

Leon przy kamieniu z tablicą Zmarłym ku pamięci, żywym ku przestrodze

Tradycyjnie, jak co roku, pierwszy był Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór w Karkonoszach, a w drodze powrotnej przystanąłem przy pomniku pamięci ofiar lawiny w Białym Jarze. Te dwa miejsca odwiedzam każdego pierwszego listopada, odkąd pamiętam.

Leśne cmentarze dawnych mieszkańców

Leon przy grobach na leśnym cmentarzu wśród omszałych głazów

Kolejny to przedwojenny cmentarz leśny rodziny von Reuss niedaleko Kowar - kolejna arystokratyczna rodzina, która wybrała na miejsce spoczynku ciszę lasu. Potem pojechałem w okolice Borowic, na cmentarz jeńców wojennych z lat 1939-44 oraz do grobu pilotów, którzy stracili życie na zboczach góry w 1946 roku. Ostatni na mojej trasie był cmentarz leśny rodziny Cogho w Sobieszowie, na zboczach Chojnika - ten, który odkryłem dwa lata temu, buszując po bocznych ścieżkach.

Takie miejsca mają w sobie szczególną ciszę. Nikt ich nie sprząta na święta, nie palą się tam setki zniczy - a jednak ktoś tam leży i ktoś kiedyś płakał. Chodzenie po nich to trochę czytanie historii tych gór z drugiej strony.