Sępia Góra, zamknięta kopalnia i padalec na szlaku

Hej, to ja, Leon! Ta wyprawa zaczęła się od... zamkniętych drzwi. Chciałem zwiedzić podziemną trasę turystyczną Kopalni św. Jana w Krobicy, ale okazało się, że dzieci poniżej 10 lat nie wpuszczają. Dziękuję wszystkim szanownym instytucjom, że tak dbacie o moje... właśnie sam nie wiem co ;) Zdobyłem Rysy i całą Koronę Sudetów, ale do kopalni za młody. No nic - góry mnie jeszcze nigdy nie zawiodły, więc plan B!

Spod kopalni ruszyłem żółtym szlakiem - miejscami dosyć zarośniętym - na sam szczyt Sępiej Góry w Górach Izerskich. To właśnie w tych okolicach przed wiekami krążyli Walończycy, poszukiwacze skarbów - a stare sztolnie, które dziś mijałem na ścieżce dydaktycznej, to ślady po górnikach wydobywających tu cynę już czterysta lat temu. Podziemia obejrzałem więc i tak - tyle że z zewnątrz ;)

Na szlaku spotkała mnie jeszcze jedna przygoda: idę sobie spokojnie, a tu padalec wygrzewa się na słońcu. Patrzę chwilę na niego, on na mnie... i uciekł ;) Obejrzyjcie sami:
Powrót żółtym, potem zielonym szlakiem i ścieżką dydaktyczną po starych kopalniach na parking. Na nogach 15 km i 500 metrów przewyższenia.









