Krzemieniec: trzy państwa, jeden szczyt
- Długość trasy
- 15 km
- Suma podejść
- 1000 m
- Sposób
- pieszo

Hej! Dziś jeden z tych szczytów, na których stoi się w trzech krajach naraz. Z Ustrzyk Górnych niebieskim szlakiem przez Wielką Rawkę na Krzemieniec, gdzie schodzą się granice Polski, Słowacji i Ukrainy.
Z Ustrzyk Górnych na Wielką Rawkę
Z Ustrzyk Górnych ruszyłem niebieskim szlakiem granicznym na Wielką Rawkę (1307 m). Podejście prowadzi bukowym lasem, a wyżej las się kończy i wychodzi się na trawiaste kopuły. Z Wielkiej Rawki widać wszystkie połoniny i całe Bieszczady, aż po grzbiety po ukraińskiej stronie. Stąd na Krzemieniec jest już tylko jakieś trzy kwadranse tym samym niebieskim szlakiem.
Krzemieniec - styk trzech państw
Na Krzemieńcu zbiegają się granice trzech państw: Polski, Słowacji i Ukrainy. Zabawne jest to, że sam wierzchołek nie robi wielkiego wrażenia: trawa, słupki graniczne i obelisk z czarnego granitu z godłami trzech państw. Obok stoi polski znak graniczny z numerem 1. Cała atrakcja siedzi w głowie, bo wystarczy zrobić dwa kroki i jest się w innym państwie. Zeszliśmy jeszcze kawałek na stronę słowacką, gdzie jest źródełko z zimną wodą.
Jest tu jeszcze jedna ciekawostka: obelisk stoi na wysokości 1208 metrów, na zachodnim krańcu wierzchołka, a najwyższy punkt Krzemieńca, 1221 metrów, leży jakieś 180 metrów dalej. Czyli trójstyk granic i sam szczyt to dwa różne miejsca.
Przez Małą Rawkę na Przełęcz Wyżniańską
Z Krzemieńca wróciłem na Wielką Rawkę, a stamtąd krótkim żółtym łącznikiem, kwadrans marszu, zszedłem na Małą Rawkę. Gdy tam dotarłem, chmury zaczęły się rozwiewać i zrobił się rozległy widok na Bieszczady.
Z Małej Rawki wyruszyłem zielonym szlakiem w dół, przez Bacówkę pod Małą Rawką, która stoi jakieś dwadzieścia minut nad przełęczą. Po drodze odpoczywałem i rozmawiałem z innymi turystami. Ostatecznie dotarłem do Przełęczy Wyżniańskiej, gdzie zakończyłem wędrówkę.
Trzy państwa, jedna górka
Na liczniku 15 kilometrów i 1000 metrów podejść. Trasa nie jest pętlą: zaczyna się w Ustrzykach Górnych, a kończy na Przełęczy Wyżniańskiej, więc trzeba pomyśleć, jak wrócić do auta albo na przystanek.
A najdziwniejsze w Krzemieńcu jest to, jak zwyczajnie wygląda coś, co na mapie jest wielkim wydarzeniem. Trzy państwa, trzy języki, trzy różne historie - i jedna trawiasta górka, na której pasą się chmury.