Zapomniane cmentarze Karkonoszy na Wszystkich Świętych

Hej, tu znowu Leon! Pierwszego listopada wszyscy idą na miejskie cmentarze, a ja co roku jeżdżę tam, gdzie tego dnia prawie nikogo nie ma. W Karkonoszach jest sporo takich miejsc: leśnych, zarośniętych, bez bramy i bez alejek.
Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór w Kotle Łomniczki
Jak co roku zaczynamy od Symbolicznego Cmentarza Ofiar Gór w Kotle Łomniczki. Leży na wysokości około 1300 metrów, u podnóża Kopy, i jest tam około trzydziestu tablic z nazwiskami ludzi, którzy zginęli w Karkonoszach. Powstał w 1986 roku z inicjatywy Koła Przewodników Sudeckich z Jeleniej Góry, a rok wcześniej stanął tam krzyż z napisem „Ofiarom gór”. Zawsze zapalam tu znicz.
Pomnik ofiar lawiny w Białym Jarze
Potem idziemy do Białego Jaru. 20 marca 1968 roku zeszła tam lawina, która zabiła 19 osób: trzynastu turystów ze Związku Radzieckiego, czworo z NRD i dwóch Polaków. To najtragiczniejsza lawina w historii polskich gór. Pomnik stoi dokładnie w miejscu, gdzie się to stało, i ma swoją własną historię: pierwszy, z granitowych bloków, zmiotła kolejna lawina w grudniu 1974 roku. Obecny odsłonięto w 2018 roku i wbudowano w niego jeden blok ze starego.
Groby rodziny Reuss w Kowarach
Następny przystanek to Kowary. Przy drodze na Karpniki, zanim dojdzie się do Wojkowa, w lasku między głazami leżą groby rodziny Reuss z pałacu Nowy Dwór: księcia Henryka XXX, jego żony Feodory i osobno Marii Klementyny. Trzeba wiedzieć, gdzie szukać.
Cmentarz jeńców przy Drodze Sudeckiej
Potem jedziemy w okolice Borowic. Przy Drodze Sudeckiej, na północ od Przesieki, jest cmentarz jeńców wojennych i robotników przymusowych z obozu w Borowicach. Pracowali przy budowie tej właśnie drogi, a pierwsi przyjechali w lipcu 1940 roku: Polacy, Francuzi, Rosjanie, Belgowie, Duńczycy. Jest tu 38 grobów bez nazwisk, z dębowymi krzyżami, i jedna mogiła zbiorowa. Drogą Sudecką jeździ się dziś na wycieczki, a mało kto wie, kto ją budował.
Grób lotników nad Przesieką
Kawałek dalej, w lesie nad Przesieką, stoi metalowy krzyż. W listopadzie 1946 roku czterech młodych ludzi, wśród nich bracia Alfred i Rudolf Szymańscy, porwało z lotniska w dzisiejszym Jeżowie Sudeckim mały dwupłatowy samolot Po-2. Chcieli nim uciec z kraju, w którym rządzili komuniści. Samolot rozbił się w lesie i wszyscy czterej zginęli. Na tablicy jest napisane: „Tu spoczywa dwóch braci pilotów Alfred i Rudolf Szymański wraz z dwoma kolegami. Zginęli śmiercią lotników dnia 26 listopada 1946 roku”. Młodszy z braci miał dwadzieścia lat.
Cmentarz rodziny Cogho pod Chojnikiem
Na koniec wracamy prawie pod dom, na zbocze Chojnika, gdzie w lesie leży cmentarz rodziny Cogho. To stary ród leśników, który przez stulecia pilnował tutejszych lasów.
Groby, po których nikt nie płacze
Wszystkie te miejsca łączy jedno: nie ma już nikogo, kto przychodziłby na nie z rodzinnego obowiązku. Groby rodziny von Reuss i rodziny Cogho zakładali ludzie, którzy mieszkali tu przed wojną i po 1945 roku musieli stąd odejść. Zostały kamienie w lesie, a opiekują się nimi pasjonaci i lokalne stowarzyszenia, bo, jak mówią, groby nie mają narodowości.
Chodzenie po nich w Zaduszki ma w sobie coś, czego nie da się powtórzyć na dużym cmentarzu: cisza jest tam prawdziwa, a znicz, który się zapali, jest zwykle jedyny.
Do zobaczenia na kolejnych szlakach!