Cmentarz Ofiar Gór w śniegu: Wszystkich Świętych 2026
- Długość trasy
- 10,2 km
- Suma podejść
- 508 m
- Najwyższy punkt
- 1308 m n.p.m.
- Sposób
- pieszo

Hej, to ja, Leon! Pierwszy listopada zaczyna się u nas zawsze tak samo. Zanim pojedziemy na cmentarze w mieście, idziemy z tatkiem do Kotła Łomniczki, na Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór pod Śnieżką. Tak było w 2018 roku, tak było rok później i tak jest dzisiaj. Tylko tym razem góry przywitały nas zupełnie inaczej niż ostatnio.
Śnieg na Wszystkich Świętych

Rok temu i dwa lata temu szedłem do kotła po gołych kamieniach. W tym roku napadało sporo śniegu: przy schronisku było już biało, a wyżej, na stromym podejściu, ścieżka zniknęła pod puchem i trzeba było iść po śladach tych, którzy byli przed nami. Śnieg na cmentarzu pamiętam z pierwszego listopada 2017 roku, ale dawno nie było go aż tyle.
Raczki na butach to w takich warunkach absolutna podstawa. Pod świeżym śniegiem chowają się kamienie, po których się normalnie chodzi, i nigdy nie wiadomo, który z nich jest oblodzony. Za to pogoda była dla nas łaskawa: ani trochę nie wiało, a temperatura kręciła się w okolicy zera stopni. Widoków nie było, bo cały kocioł siedział w mgle, ale w takiej ciszy nawet mgła wygląda pięknie. Krzewinki przy ścieżce oblepiła szadź, a świerki w dolinie stały pod śniegiem jak w środku zimy.
Czerwonym szlakiem do Kotła Łomniczki i z powrotem
Wystartowaliśmy z płatnego parkingu w Karpaczu, na wysokości około 800 metrów, i poszliśmy czerwonym szlakiem doliną Łomniczki. Najpierw do Schroniska nad Łomniczką, a za nim coraz stromiej w górę, do kotła. Wróciliśmy tą samą drogą, więc w sumie wyszło około 10 kilometrów i ponad 500 metrów podejścia. Do schroniska kiedyś biegłem w zawodach, a cały kocioł przeszedłem w dół latem, na trzecim odcinku Głównego Szlaku Sudeckiego.

Schronisko nad Łomniczką było dzisiaj niestety zamknięte. Szkoda, bo po zejściu z kotła herbata w ciepłym wnętrzu smakuje najlepiej. Szlak idzie dalej, przez Kocioł Łomniczki aż pod Dom Śląski, i to jedna z dróg na Śnieżkę, ale my tym razem mieliśmy jeden cel.
Martwym ku pamięci, żywym ku przestrodze

Cmentarz to kilka skalnych bloków na zboczu kotła, z tablicami przykręconymi do kamieni, a wyżej, na skale, stoi krzyż. Dzisiaj wszystko było białe. Litery na największej tablicy ledwo wystawały spod śniegu: „Martwym ku pamięci, żywym ku przestrodze”. To zdanie przyszło tu z Tatr, z dzwonu kaplicy na Symbolicznym Cmentarzu Ofiar Gór pod Osterwą. Przy tablicach stały już lampiony.
Tatko jest przewodnikiem sudeckim i to miejsce jest dla niego ważne także dlatego, że wymyślili je przewodnicy. Postaliśmy chwilę w ciszy, przeczytaliśmy nazwiska i ruszyliśmy w dół. W takim dniu jak dziś, w śniegu i we mgle, ta sentencja o przestrodze nie brzmi jak ozdobny napis. Brzmi jak dobra rada na drogę powrotną.