W poszukiwaniu niedźwiedzi w Karkonoszach

Leon na ławce w drewnianej wiacie turystycznej w Karkonoszach

Hej, to ja, Leon! Dziś wyprawa specjalna: poszukiwania niedźwiedzi w Karkonoszach ;) Plan był prosty - przeczesać góry tak dokładnie, żeby żaden miś się nie ukrył. Sprawdziłem Śnieżkę, Czarny Grzbiet, Sowią Przełęcz i Okraj, Skalny Stół, a po czeskiej stronie schroniska Luční bouda (po naszemu: Buda Łąkowa) i Jelenkę. Zajrzałem nawet na Równię pod Śnieżką i na Úpską rašelinę - wielkie torfowisko, polodowcowe dziedzictwo Karkonoszy.

Leon na kamiennej ścieżce wśród kosodrzewiny, w tle karkonoski grzbiet

I co? Niedźwiedzia nigdzie nie znalazłem! Tatko pocieszał mnie na szlaku starą opowieścią: podobno Duch Gór potrafi zmieniać postać - raz jest wędrowcem z kosturem, raz mnichem, a czasem właśnie wielkim zwierzem. Może więc jakiś niedźwiedź cały czas na mnie patrzył, tylko udawał kamień albo kosodrzewinę? Z Duchem Gór nigdy nic nie wiadomo ;)

Pod koniec dnia trafiłem jeszcze na jeden obiecujący trop: Chatka Puchatka! Niestety - tam też misia nie zastałem. Chyba wyszedł po baryłkę miodu. Poszukiwania będą kontynuowane!