Zachód słońca na Śnieżce

Długość trasy
11,5 km
Suma podejść
800 m
Sposób
pieszo
Leon na drodze pod Domem Śląskim, w tle stożek Śnieżki o świcie

Hej, to ja, Leon! Dziś wieczorna wyprawa na zachód słońca na Śnieżkę. Początek i koniec w Karpaczu, na parkingu pod wyciągiem. Cała trasa w górę i w dół czarnym szlakiem: przez Biały Jar, Kopę, Dom Śląski i Drogą Przyjaźni na Śnieżkę.

Na szlaku i na szczycie piękna wieczorna pogoda - bez wiatru, spokojnie. Na nogach 11,5 km i 800 metrów przewyższenia. Czas wejścia: 1 godzina 35 minut, zejście w podobnym tempie ;)

Góra pod wieczór wygląda inaczej

Wyjście na Śnieżkę po południu ma jedną wielką zaletę: wszyscy schodzą, a ty idziesz pod górę. Mija się ludzi wracających do Karpacza, każdy z nich zerka trochę pytająco, a im wyżej, tym mniej osób na szlaku. Ostatni kilometr Drogi Przyjaźni szedłem już prawie sam.

Biały Jar na początku daje w kość, bo od razu robi się stromo. Potem wychodzi się na Kopę i nagle cała reszta trasy leży przed oczami: Dom Śląski w siodle, a nad nim stożek Śnieżki z talerzami na szczycie. Widać, ile jeszcze zostało, i to bardziej motywuje, niż zniechęca.

Zachód

Na szczycie było bezwietrznie, co na Śnieżce zdarza się naprawdę rzadko. Zwykle wiatr zrywa czapkę, a tego wieczoru można było spokojnie stać i patrzeć, jak słońce schodzi nad Góry Izerskie. Kotlina Jeleniogórska powoli zapalała światła, a cienie na zboczach robiły się coraz dłuższe i coraz bardziej niebieskie.

Zejście po zmroku to zupełnie inna wyprawa niż to samo zejście w dzień. Czołówki oświetlają kilka metrów przed butami, reszta świata znika, a szlak, który zna się na pamięć, nagle wydaje się dłuższy. Za to gdy człowiek wychodzi z lasu na parking w Karpaczu, ma poczucie, że przeżył o jeden dzień więcej niż inni ;)